Kreując swojego photobloga do późnego wieczora

W piątek ciężko było w pracy, lecz poradziłem sobie . Ogólnie po powrocie do domu miałem ochotę walnąć się jedynie na kanapę. I zresztą tak też uczyniłem. Śniły mi się jakieś pierdoły, z których w momencie pisania niewiele pamiętam. Myślę, że na zdrowy regeneracyjny sen przeznaczyłem około godziny czasu . Jak ja lubię ten wszechogarniający mrok siedząc w pokoju po godzinach pracy.  Generalnie od razu po wstaniu na nogi wziąłem w swe dłonie laptopa . Dosłownie ledwo pojawiłem się online zacząłem zakładać photobloga. Coś mnie opętało. Maciek ma, Stiepan  także . To  znakomity  pomysł na zarejestrowanie swoich doświadczeń, wspomnień i w ogóle.  Dodałem kilka zdjęć, które zalegały mi w folderze, by następnie wziąć się za solidne ich opisywanie . Oczywiście zawarte były moje wspomnienia z lat, w których udzielałem się w lokalnym zespoliku…myślę, że będzie to połowa lat 90..no i doświadczenia, które ukształtowały moją dzisiejszą osobowość. Chciałem dopiąć wszystko na ostatni guzik. Blog miał wionąć jakimś w miarę przystępnym językiem  oraz  konkretnym klimatem. Pracowałem nad swym photoblogiem praktycznie do godziny 23.00 . Oczywiście będę dopisywał sukcesywnie ciekawsze zdarzenia z mojego życia. Coś mnie natchnęło,  aby  napisać  odrobinę na temat zdarzeń współczesnych.

przesuw 4

Zacząłem więc opisywać początek roku 2010 zaczynający się od spotkania swoich znajomych sprzed lat i o istniejącym planie grupowego pojawienia się w hurtowni, gdzie weryfikować będę różne modele drzwi szklanych, czy mi się podobają czy też nie. Zdjęcie dorzucę dopiero po odwiedzinach w sklepie.  Jak już mamy się zbłaźnić to porządnie . Nie wiem  konkretnie  na jakiej zasadzie to działa, ale do znajomych zaprosiło mnie parę ludzi z okolicy, w tym Maciuś. Skomentowali zdjęcia i fajnie. Przed wyjściem z laptopa zajrzeć jeszcze musiałem na pocztę  oraz  naszą klasę. Otrzymałem  zaproszenia na niezwykle popularnym  portalu społecznościowym. Jedno było od Stiepana, a drugie od jakiegoś kolesia. Na samym wstępie nie miałem bladego pojęcia kim jest ta osoba. Dopiero po przejrzeniu zdjęć wydawać mi się zaczęło, że skądś tę postać kojarzę . Może to ktoś poznany w Jarocinie, może to ktoś poznany na Przystanku Woodstock, a może ktoś poznany na studiach – nie wiem. Zresztą mniejsza o to. Czas na zegarku wskazywał godzinę późną, a jakby nie było jutro czeka mnie ciężki dzień. Wyłączyłem laptopa, zjadłem coś lekkostrawnego i położyć się spać.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*